Listopad 2019
P W Ś C Pt S N
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Co można robić w posępne jesienno-zimowe wieczory, gdy za oknem mrok i ziąb? Wyjść z domu i nauczyć się czegoś nowego! Tak właśnie zrobiły nasze panie – chwyciły byka za rogi, a właściwie maszynę za stopkę.
Kurs szycia – brzmi poważnie – wzbudzał z początku w uczestniczkach pewną nieśmiałość. Patrzyły nieco wystraszone, szeroko otwartymi oczami, na siebie, „profesjonalny sprzęt”, jakieś zagadkowe wykroje. Pierwszy strach, cisnący na usta pytanie: Co jak tu właściwie robię?, minął po kojących słowach prowadzącej: Jestem, pomogę! A potem było już z górki. Uczestniczki bardzo dynamicznie zapoznawały się maszynami, sposobami szycia oraz możliwościami, jakie daje znajomość podstawowych technik. Przewodniczką po tajemniczym, niezwykłym świecie krawiectwa była Magdalena Młynarczyk-Matysiak, absolwentka wydziału Projektowania Odzieży łódzkiej ASP, twórczyni marki Flar posiadająca wieloletnie doświadczenie w branży odzieżowej.
Panie oswajały różne, na pierwszy rzut oka groźnie wyglądające maszyny, tzw. stębnówki i overloki, uczyły się nawlekać nitkę na szpulkę i igłę, poznawały rodzaje szwów oraz zasady ich wykorzystywania. Nie brakowało chwil zwątpienia – tu się coś zaciągnęło, tam poplątało, chyba zapomniałam o odrysowaniu kieszeni, coś mi się krzywo ucięło, ta sukienka jest na mnie za długa… Głęboki wdech, uśmiech i do przodu. Wszystko da się jakoś naprawić, przecież to dopiero pierwsze kroki. Gdy kurs szczęśliwie dobiegł końca, każda pani wyszła z wykonanym samodzielnie szablonem (może go ponownie wykorzystać, bo ma naniesione poprawki dostosowujące go do indywidualnej sylwetki), utrwalonymi w pamięci definicjami podstawowych pojęć niezbędnych w dalszych działaniach krawieckich (np. nitka prosta, kierunek tkaniny lub dzianiny, środek przodu, dodatek na szew, nacinek - ulubiony!) oraz gotową rzeczą, w której był ten sznyt właściwy wszystkim ubraniom zrodzonym w trudach domowych pracowni. Uszyły je same (tak, zmagania z materią się opłaciły!), co tchnęło w nie dumę i rozbudziło wiarę we własne możliwości. Z nieukrywaną satysfakcją przywdziały stworzone własnoręcznie bluzki, sukienki i blezery. Prezentowały się wspaniale – nic dziwnego, że wywołały małą sensację wśród bliskich i znajomych.
Nie ma co kryć, że zajęcia te były tylko wstępem do niekończącej się przygody z szyciem. Jeszcze mnóstwa zagadnień nie zdążyłyśmy poruszyć – temat szycia oraz konstrukcji jest bardzo obszerny i ma wiele płaszczyznach. Jedno jest pewno – kiedy połkniesz krawieckiego bakcyla, przepadłeś! Mamy nadzieję, że już niebawem wyruszymy w kolejną wspólną podróż.